Wierzenia i praktyki magiczne z terenu Pomorza Gdańskiego w XVII i XVIII wieku na przykładzie procesów o czary.

Referat wygłoszony podczas:

logo_1414621258Przedmiotem poznania rozprawy jest kultura niematerialna ludu polskiego, a w szczególności wierzenia i praktyki magiczne. Problematyka badana w rozprawie dotyczy ścigania i karania osób, którym zarzucano konszachty z diabłem. Interesujący nas czasokres obejmuje koniec XVII i początek XVIII wieku, choć z przyczyn technicznych niezbędny jest przegląd tej tematyki we wiekach wcześniejszych. Zajmujący nas obszar, to głównie Pomorze Gdańskie, choć dla właściwego zrozumienia tematu rozpatrzono także kontekst ogólnopolski i europejski.

Hexen und Hexenverfolgung im deutschen Südwesten. Katalogband 1994, p. 111

Hexen und Hexenverfolgung im deutschen Südwesten. Katalogband 1994, p. 111

Celem artykułu jest dotarcie do bezpośrednich i pośrednich przyczyn, spowodowanych w całej Europie zbiorowych histerii, związanych z czarownicami i ich skłonnościami satanistycznymi.

Na potrzeby artykułu sformułowano następującą tezę:

System wierzeń i praktyk magicznych, funkcjonujących w XVII i na początku XVIII wieku w Polsce, w znacznym stopniu przyczynił się do rozpętania zbiorowej histerii związanej z czarownicami i ich rzekomymi konszachtami z diabłem.

Teza wyjaśnia, dlaczego procesy o czarostwo rozpoczęły się w Polsce, gdy wygasły na zachodzie Europy.

Sens życia człowieka określają inni ludzie, którzy wokół niego istnieją i z nim współdzielą codzienność. Każda ludzka istota, poza poczuciem przynależności posiada też mocne poczucie odrębności, stąd ograniczenia, nakazy i zakazy ze strony społeczności, w której żyje. Wiele z nich posiada cel bezpośredni, którego podstawowym działaniem jest ochrona przed złymi mocami. W poszukiwaniu jakichś form zabezpieczenia człowiek najpierw zwraca się ku najbliższemu otoczeniu i w ujarzmieniu przyrody, w rzeczach, które tworzy i zdobywa, w ludziach, których sobie zjednuje lub podporządkowuje, stara się zobaczyć swoją moc[1].

Tortury oskarżonej o czary (Fot. Rycina ze zbiorów Archiwum Państwowego w Poznaniu)

Tortury oskarżonej o czary (Fot. Rycina ze zbiorów Archiwum Państwowego w Poznaniu)

Równolegle z człowiekiem istnieje magia ludowa oraz z nią związane wierzenia i praktyki magiczne, które od zamierzchłych czasów wtórują mu w jego podróży przez codzienność i odświętność, nadają sens i koloryt jego trwaniu. Magia w stereotypowym odbiorze etnologów to przede wszystkim zespół nietypowych zachowań przynależnych społeczeństwom i jednostkom niecywilizowanym dla Michała Borkowskiego magia stanowi odrębny typ świadomości społecznej determinujący określone zachowania. Wierzono w magię przedmiotów i siłę magiczną najstarszego z rodu, konieczne było przestrzeganie kulturowo ustalonych rytuałów mających ścisły związek z cyklem zajęć w polu. Wiek XV przyniósł stopniowy rozwój magii ludowej pod względem technicznym i praktycznym, magia agrarna gościła niemal w każdej zagrodzie, zapotrzebowanie na ciągle rosło zaczynały dotyczyć coraz większej liczby zajęć gospodarczych[2].

Temat kultury niematerialnej w omawianym przekroju czasowym jest bardzo ubogi, bardzo trudno dotrzeć do materiałów omawiających mentalność i wierzenia tamtejszych warstw społecznych. Tomasz Wiślicz przedstawia, co prawda bogate omówienie wiejskiej religijności XVII –XVIII w., jednak większość informacji zaczerpnięto z opracowań traktujących ten temat przy okazji większej rozprawy. Niewielu badaczy dotychczas zajmowało się szczegółowym badaniem omawianych w tej rozprawie akt dotyczących procesów o czary, których istnienie nie jest tajemnicą, mimo to temat podejmowano sporadycznie, raczej, jako uzupełnienie większych prac omawiających procesy o czary.

Ведьма летит верхом на черепе, запряженном черным петухом

Ведьма летит верхом на черепе, запряженном черным петухом

Procesy o czary są coraz częściej tematem badań zagranicznych historyków, od roku 1977 stopniowo są analizowane na niemieckich uniwersytetach. Van Dülmen i Józef Hansen uważają nocne loty czarownic na sabaty za złudzenie, ich zdaniem jest to popularny przesąd, który dominował w czasach nowożytnych i był dziełem teologów obu walczących ze sobą wyznań. Ponadto interesuje go temat przyczyn nagonki na czarownice i społecznej funkcji zbiorowych histerii z tym związanych. Margaret Murray i Carlo Ginzburg twierdzą, że sabaty czarownic to pozostałości starych kultów słowiańskich, które przez prześladowania czarownic zostały doszczętnie zniszczone. Schormann twierdzenie, że sabaty są pozostałością dawnych kultów uważa za daleko idące uogólnienie. Van Dülmen uważa, że kult diabła był protestem przeciwko patriarchalnym społeczeństwom. Anglik Keith Thomas uważa procesy czarownic za skutek niepokojów społecznych, natomiast William Monter mówi, że prześladowania, zwłaszcza kobiet mieszkających samotnie wynikało z tego, że kobiety te pozostawały bez kontroli mężów i ojców. Robert Muchembled uważał procesy czarownic za narzędzie wyniszczenia wiejskiej kultury ludowej i narzędzie manipulacji [3]. Schormann uważał, że polowania na czarownice były narzędziem wojen religijnych, wskazuje na wyjątkową zgodność walczących ze sobą stron w tej sprawie, czarownice dla nich były szczególnym rodzajem heretyków. Są także historycy, którzy uważają przypadki czarownic ( zwłaszcza tych, które za takie się uważały) za przypadki psychiatryczne, inni uważają, że to forma walki z kobiecą antykoncepcją, jeszcze inni uważają, że to forma wyniszczenia mądrych kobiet. Są także naukowcy, którzy procesy czarownic uważają za manipulację polityczną całych elementarnych struktur w epoce nowożytnej[4].

Witch

Luis Ricardo Falero 1880, Die Hexe auf dem Sabbath

Dla interpretacji zjawiska polowań na czarownice znaczenie ma wiele czynników, miedzy innymi obozy ideologiczne, do których należą autorzy, wydawcy i redaktorzy dotychczas opublikowanych książek. Autorzy są zwykle naukowcami, choć ich punkt widzenia determinuje dyscyplina naukowa z perspektywy, której spoglądają na to zjawisko. W badaniach nad problemem, czarostwa od lat sześćdziesiątych XX wieku istnieje poważna luka, Barbara Schier w swojej publikacji wspomina dokumenty Sonderkommando, które w pierwszej połowie XX wieku sporządziło bogaty zbiór materiałów ze źródeł i literatury dotyczącej czarów, które obecnie są przechowywane w Polsce w Archiwum Państwowym w Poznaniu[5].

W Polsce historycy stosunkowo rzadko badają problemy związane z czarostwem, opracowania, które powstały do tej pory traktują temat w wąskim znaczeniu, często przy okazji innych opracowań. Jako pierwszy przeglądu literatury źródłowej w temacie praktyk czarowskich dokonał Wincenty Brewiński w swojej pracy pt. „Studia o gusłach , czarach, zabobonach i przesądach ludowych”, wydanej w 1862 roku. Była to wnikliwa krytyka procesów o czary i stosowanie tortur. Kolejną ważną pracą była „Czarownica powołana. Przyczynek do historii spraw przeciw czarownicom w Polsce”, wydana w 1883 roku przez Józefa Rosenblatta, jego publikacja poza kwestiami czarów i czarownic omawia także kwestie prawne. W 1887 roku Jan Karłowicz w czasopiśmie „Wisła” ogłosił artykuł pt. „Czary i czarownice w Polsce”, jego artykuł powstał przede wszystkim na podstawie materiałów zebranych przez Oskara Kolberga i traktował o czarostwie dziewiętnastowiecznym. Zenon Chodyński należał do grupy naukowców zaciekle broniących kościoła przed odpowiedzialnością za polowania na czarownice, w 1874 roku ogłosił artykuł pt. „Czarodziejstwo ( Procesy czarownic w Polsce)”, ukazujący przede wszystkim działania kościoła w celu zahamowania zbiorowej histerii odnośnie czarownic. W roku 1900 Zygmunt Gloger ogłosił drukiem swoją „Encyklopedię staropolską”, w której dokonał szerokiej prezentacji bibliografii dotyczącej procesów o czary a także omówił materiały, które odnalazł w starodrukach. Badania nad czarownicami w XX wieku zapoczątkował Jan Bystroń w ślad za nim podążył Aleksander Bruckner w swoim dziele ogłoszonym w 1935 roku, pt. „Dzieje kultury polskiej” głosił poglądy swoich poprzedników, uznał, że procesy o czary przybyły do Polski z Niemiec i winni ich byli duchowni katoliccy. Dziewięć lat później Zygmunt Lasocki ogłosił rozprawę pt. „Szlachta polska w walce z czartem”, którą oparł w dużej mierze na materiałach, które uległy zniszczeniu w czasie II Wojny Światowej. Także Karol Koranyi i Bohdan Baranowski omawiali w swoich rozprawach problemy związane z czarostwem, praca Baranowskiego zasłynęła głównie ze względu na liczby, jakimi autor ilustruje ilość ofiar polowań na czarownice oraz antyklerykalizm. Jego dzieło stało się wyznacznikiem kierunku dalszych badań. Jego tropem podążali tacy autorzy jak: Genowefa Adamczewska, Zenon Guldon i Barbara Janiszewska-Mincer. W latach siedemdziesiątych XX wieku polskie czasopisma publikowały przedruki prac autorów obcojęzycznych, które zainspirowały Janusza Tazbira, którego śladem podążyli min. Maria Kowalczykówna, , Leszek Zygler , Stanisław Bylina , Wacław Uruszczak, Krzysztof P. Szkurłatowski , Jerzy Derenda, Bogusław Sygit, Tomasz Wiślicz, Jacek Wijaczka, Michael Ostling i Joanna Adamczyk. W 2008 roku ukazała się ostatnia obszerna rozprawa dotycząca procesów o czary autorstwa Małgorzaty Pilaszek pt. „Procesy o czary w Polsce w wiekach XV-XVIII”, traktująca o procesach czarownic na terenie Korony.

Jan Luyken. Burning in Amsterdam in 1549. Engraving. 1571jpg

Jan Luyken. Burning in Amsterdam in 1549. Engraving. 1571jpg

Sprawa czarów w okresie nowożytnym nie była czymś nowym, ludzie od zawsze tworzyli wokół siebie trudny do zdefiniowania świat nadzmysłowy[6]. Wierzono w duchy i duszki leśne, domowe, dobre i złe, wierzono w wampiry i wilkołaki, żaden czas nie był wolny od magiii czarów, jednak do końca średniowiecza stosowanie magii nie budziło tak nagłych i tragicznych w skutki emocji, co w czasach późniejszych. Wraz z odrodzeniem się dualizmu w formie średniowiecznej (zreinterpretowanym w doktrynie katarów) uprawianie czarów stało się częstym zjawiskiem. Jeżeli praktykowanie czarów wiąże się z odwoływaniem się do sił zła, uważane jest za herezję i podpada pod jurysdykcję trybunałów inkwizycji; wszelkie oskarżenia o czary są jednak starannie analizowane[7]. Nagły rozwój nauk tajemnych na początku XVI wieku powodował stopniowy wzrost strachu przed złym, trudnym do uchwycenia, od czasów nowożytnych zyskującym postać cielesną, zdolną werbować w swoje szeregi ludzi, którzy zajmowali się sprawami nie dla wszystkich jasnymi. Wynalazek Gutenberga skutecznie wspomógł rozprzestrzenianie się irracjonalnych opowieści o czarach i czarownicach. Zbigniew Osiński twierdzi, że nie przypadkowo znaczny odsetek oskarżeń i wyroków za czarostwo było w rejonach Polski najbliższych granic Niemieckich, trudno się z tym nie zgodzić, wszak to z tamtej strony napłynęła do Polski fala polowań na czarownice. Bezdyskusyjny jest także fakt, że na ziemie polskie nieustannie przybywali nowi osiedleńcy, w dużej mierze z Niemiec.

Kazanie ewangelickie i katolickie, niemiecka rycina z XVI wieku

Kazanie ewangelickie i katolickie, niemiecka rycina z XVI wieku

W okresie Oświecenia wielu uczonych i filozofów poddało w wątpliwość faktyczne istnienie czarownic, co w końcu doprowadziło do zakończenia prześladowań. Szczególnie uderza w polowaniach na czarownice fakt, iż nie były one prowadzone przez przesądnych dzikusów, lecz wykształconych biskupów, sędziów, profesorów i innych członków elit ówczesnych społeczeństw. Trzy stulecia istnienia tego obłędu są kolejnym świadectwem groźnej potęgi wierzeń religijnych[8].

(Francesco Mario Guazzo, Compedium maleficarum, 1608)

Francesco Mario Guazzo, Compedium maleficarum, 1608

W procesach o czarostwo zwykle uczestniczyli przedstawiciele ławy i rady miasta, byli to, ludzie wywodzący się ze środowisk mieszczańskich, przeważnie rzemieślnicy i kupcy. Niestety nie znali oni ani prawa ani spraw, w których oskarżali. Dodatkowo w miastach sądzono według prawa niemieckiego, a według niego, niezależnie od przewinienia skazywano ludzi na śmierć. Za czary skazywano na stos. By kogoś skazać trzeba było uzyskać jego przyznanie się do winy, którą wymuszano poprzez stosowanie tortur[9]. Były one normalnym narzędziem śledczym doprowadzającym do wcześniejszego, czy późniejszego przyznania się do winy. Kluczowym momentem uzyskania pożądanych zeznań było uzyskanie kolejnych nazwisk, czarownic, które z oskarżoną bywały na sabatach i które jak ona paktują z czartem. Jak nie trudno się domyśleć prowadziło to do kolejnych oskarżeń o czary[10]. We wsi oskarżenie o czary jednej osoby otwierało lawinę kolejnych oskarżeń, procesów i stosów.   Schemat wymuszania właściwych zeznań był bardzo prosty, oskarżona była torturowana tak długo, aż się przyznała do winy i wskazała innych konszachtujących z diabłem. Takie zeznanie bezwzględnie musiało mieć swoje potwierdzenie, o czym skrupulatnie pamiętano i odnotowywano ten fakt w aktach procesowych. Zawsze wpis sugerował, że oskarżona o czary dobrowolnie, nieprzymuszona, podczas tortur przyznała się do winy. Jak było możliwe torturowanie kogoś a potem twierdzić, że do winy przyznał się sam, nieprzymuszony? Trudno to zrozumieć. Wiadomo jednak, że przez wieki polowanie na czarownice służyło wielu ludziom i instytucjom. Majątek skazanej na stos rekwirowano, kosztami postępowania, wykonania wyroku obciążano rodzinę osoby skazanej, ponadto uzyskiwano kolejne nazwiska osób rzekomo konszachtujących z czartem.

(Bamberger Halsgerichtordnung, 1508)

Bamberger Halsgerichtordnung, 1508

W zgodzie z tym, w co wierzyła wykształcona część ludności Europy XV wieku, aż po wiek XVIII, zawieranie paktu miało swój ceremoniał i odbywało się po ukazaniu się diabła, jako przystojnego, wytwornego mężczyzny. Nęcił on kobiety obietnicą materialnego dostatku lub przyjemności seksualnej. Czarownica godziła się na odrzucenie wiary chrześcijańskiej, co symbolizowało częstokroć podeptanie przez nią krzyża i ponowny chrzest dokonywany przez diabła[11]. Uznawano także fakt, że skoro czarownica stała się oblubienicą szatana, on obdarzał ją nadnaturalnymi mocami, które ułatwiały jej życie i pomagały czynić zło. Wierzono także, że czarownice od swego pana otrzymywały moc latania na miotle, co służyło im głównie do tego, że w nocy mogły polecieć w odległe miejsca i grupować się na sabatach, podczas których robiły rzeczy nadludzkie. Diabeł mógł pojawiać się w rozmaitych postaciach wraz z podległymi demonami. Czarownice bardzo często poświęcały diabłu dzieci, spożywały ich zwłoki i inne diabelskie specjały w czasie uczty, tańczyły nago, kopulowały z Diabłem i pomiędzy sobą. W czasie tych zgromadzeń mogły również zdarzać się wypadki parodiowania obrzędów eucharystycznych, a podczas całej tej imprezy czarownice mogły także czynić przygotowania do swojej złowieszczej pracy[12]. Takie przekonania bytowały niemal wyłącznie w środowisku wyższych klas, co za tym idzie ludzi będących u władzy świeckiej i kościelnej. Ludność uboga niewiele w tym temacie wiedziała, docierało do nich to, co im powiedziano, więc w chwili, gdy wzmogły się nagonki na czarownice, rozpoczęły się masowe procesy i publiczne egzekucje, każdy człowiek z nizin społecznych mógł zacząć się bać. Do chłopów docierał tylko ograniczony zasób informacji o czynnościach satanistycznych podczas publicznego odczytywania aktów oskarżenia w czasie egzekucji albo w czasie przemyślanych, celowych akcji władz, zmierzających do pouczenia ludności o czarostwie w okresach paniki lub polowań na czarownice[13]. Jednak w wieku XVI jeszcze mało, kiedy w Polsce sądy duchowne skazywały za czary, po śmierci Zygmunta Augusta szlachta obawiając się wystąpień antyszlacheckich, zawiązała konfederację w Krakowie, co spisała kaptur, zastrzegający polskiej szlachcie wolność wyznania i sumienia, w myśl, którego miała ona ochronę przed wszelakimi prześladowaniami religijnymi. W ten sposób szlachta wyłamała się spod władzy sądów duchownych, wcisnęła w ich tryby za to chłopów, ba nadała też sobie nad nimi władzę duchowną w sprawach sumienia i religii[14]. Ta radykalna zmiana pozycji chłopa w sprawach religijnych, doprowadziła do tego, że teraz i sadom świeckim dane było ich sądzenie. Wcześniej sprawy o czary rozsądzały sądy duchowne, teraz prawo ich rozstrzygania przekazano sądom szlacheckim, stąd już blisko do zguby tych najbiedniejszych. Za przełom w sprawach o czary uważa Ryszard Brewiński czas, gdy w dobie reformacji na pomoc kościołowi przybyli do Polski Jezuici, których szkoła z wiekiem XVII w kwestii czarostwa i czarownic uczyniła w Polsce to, co mijało już na zachodzie Europy, a co z wiekiem XIII tam robiła inkwizycja dominikańska[15]. Mógł, więc to być sposób na panowanie nad ludźmi, jednak nie było to łatwe, zwykły wieśniak, niepotrafiący ani czytać, ani pisać, zajęty swoim życiem i walką o byt na początku nie wykazywał zrozumienia dla teorii satanistycznych rozsiewanych przez ówczesnych teologów i urzędników. Prosty człowiek nie był w stanie wyobrazić sobie satanistycznych orgii i nadfizycznych lotów czarownic, obawiał się jednak czynionych przez nie czarów. Magia, bowiem nie była mu obca, sam niejednokrotnie czynił rozmaite zabiegi magiczne, by osiągnąć pożądany efekt. Skoro każdy mógł przy pomocy prostych zabiegów magicznych zmienić rzeczywistość ( przynajmniej tak uważano), to czarownica, otrzymawszy od złego moc, mogła powodować zło w postaci uroków, chorób itp.

Strach przed czarownicami podsycały rozmowy i dysputy o czarach, kazania głoszone z ambon kaznodziejskich, a także publiczne wykonywanie wyroków. Dla obserwatorów widowisko takie było sygnałem, że mają rzeczywiście do czynienia z czarownicą. W interesie rządzących było podsycanie wiary w satanistyczne zdolności czarownic, sprzyjało to i uzasadniało rozliczne procesy i uśmiercanie rzekomych czarownic. To, co inspirowano przypominało panikę, ludność wiejska panicznie się bała diabła, jego mocy, a co za tym idzie jego wyznawców. Teolodzy w dobie reformacji wystarczająco dużo mówili chłopom o szatanie, jego zgubnych sztuczkach i działalności, w ten sposób potęgowali ich strach i doprowadzali do zbiorowych histerii[16].

Podsumowując, kluczem naszych rozważań w temacie procesów o czary są wierzenia i zmiany, jakie zaszły w tej sferze z końcem epoki średniowiecza. Średniowiecze popularyzowało chrześcijaństwo i Boga w centrum, szatan nie posiadał ani mocy nadludzkiej, ani tym bardziej powłoki fizycznej. Był upadłym aniołem, który kusił ludzi do złego, któremu można było się z łatwością przeciwstawić zwracając się bezpośrednio do Boga. Z początkiem nowożytności zły zyskuje siłę, nie rzadko potężniejszą od boskiej, a co gorsza otrzymuje powłokę fizyczną. Tak znacząca zmiana, w szczególności ucieleśnienie i rozmnożenie zła (zamiast jednego – wielu diabłów) w połączeniu z codzienną magią ludową, niesprzyjającymi warunkami gospodarczymi, społecznymi, ekonomicznymi, stanem medycyny, rozlicznymi wojnami (również religijnymi) i epidemiami, w zrozumiały sposób spotęgowało strach ludzi. Zwłaszcza, że w jego rozprzestrzenianiu się i umacnianiu brały udział elity duchowne i świeckie całej Europy. Fala oskarżeń o czarostwo przybyła na ziemie polskie z zachodu, przenikła za pośrednictwem nauk pobieranych przez elity na zachodzie, a także poprzez masowo wydawane ówcześnie traktaty i broszury, które zaś poprzez ambony itp. trafiały na grunt chłopski.

[1] Cyt. Boużyk M., Potrzeba mitu?, [w:] Człowiek w kulturze nr 2, s. 71-93.

[2] Bylina S., Magia, czary i kultura ludowa w Polsce XV i XVI w., [w:] Odrodzenie i Reformacja w Polsce, T. 35 1990.

[3] Schier B., Hexenwahn und Hexenverfolgung, [w:] Bayerisches Jahrbuch für Volkskunde 1990, s. 43-115.

[4] Tamże, s. 43-115.

[5] Tamże, s. 43-115.

[6] Osiński Z., Zabobon, przesąd, diabły, czarownice i wilkołaki w pamiętnikach polskich z XVI i XVII wieku, [w:] Annales Universatis Maria Curie- Skłodowska, VOL. LVIII., 2003. s. 60.

[7] Dz. Cyt. Baratte E., Sto zapalnych punktów historii Kościoła, Warszawa 1995, s. 170.

[8] Dz. Cyt. Haught J.A., Święty koszmar. Ilustrowana historia mordów i okrucieństw religijnych, Warszawa 2003. s. 25.

[9] Janiszewska-Mincer B., Diabeł, węgliszek i czarownice, [w:] Kalendarz Bydgoski 1970, s. 61.

[10] Harris M., Krowy, świnie, wojny i czarownice, Zagadki kultury, 1985, s. 198.

[11] Dz. Cyt. Leyack B. P., Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej, Katalog magii Mnicha Rudolfa, zabytek z XIII w., Karwot E. Wrocław –Warszawa-Kraków 1991, s. 37.

[12] Dz. Cyt. Tamże, s. 37.

[13] Dz. Cyt Tamże, s. 38.

[14] Berwiński R., Studia o gusłach, czarach, zabobonach i przesądach ludowych, t. I, Poznań 1862, s. 168.

[15] Tamże, s. 169.

[16] Leyack B. P., Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej, Katalog magii Mnicha Rudolfa, zabytek z XIII w., Karwot E. Wrocław –Warszawa-Kraków 1991,s. 38 – 39.

Referat zostanie opublikowany w wydawnictwie pokonferencyjnym.

Reklamy

Informacje o Bożena Ronowska

Od 2014 roku jestem doktorantką historii, historii sztuki i archeologii Uniwersytetu Gdańskiego, piszę rozprawę na temat procesów o czary w XV-XVIII wieku. Interesują mnie w szczególności Prusy Królewskie, choć temat czarów i czarownic opracowuję i przedstawiam w różnych kontekstach, czasie i miejscu. Swoją pracę opieram na zachowanych materiałach archiwalnych, przechowywanych w zbiorach Archiwów Państwowych. Opublikowałam łącznie osiem artykułów naukowych z zakresu opracowywanego tematu, wygłosiłam wiele referatów z katedr uczelni wyższych w całym kraju, największe z nich to uniwersytety w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Otrzymałam 3 granty na badania własne, uczestniczę w międzynarodowym projekcie dotyczącym polskich procesów o czary.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bibliografia procesów o czary, Konferencje, Moja rozprawa doktorska, Procesy o czary i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s