Artykuł z Gazety Wyborczej o gdańskich „czarownicach”

Paweł Wojciechowski
11.06.2016 19:15

Drewniany osioł na Targu Węglowym. Autor Peter Giler, rok ok. 1687.

Drewniany osioł na Targu Węglowym. Autor Peter Giler, rok ok. 1687. (Rycina zamieszczona w książce: „Gdańsk w dawnych rycinach”, Zofia Jakrzewska-Śnieżko)

Anna Kruger spłonęła na stosie 357 lat temu. Była to ostatnia posądzona o czary i skazana przez sąd gdańska „wiedźma”. Dziś ma szansę na oczyszczenie z zarzutów. Rada Miasta otrzyma wkrótce wniosek rehabilitacyjny o przywrócenie Kruger dobrego imienia. Jej uniewinnienie byłoby w Polsce precedensem.
 

Gdańsk, rok 1659. Targ Węglowy, miejsce egzekucji skazańców. Kilkuset mieszkańców gromadzi się wokół stosu, na którym lada moment spłonie obcująca z diabłami wiedźma, miotająca klątwy czarownica, od uroków której mają zdychać zwierzęta. Wszyscy liczą na atrakcyjne widowisko – szarpiącą się w łańcuchach kobietę z szaleństwem w oczach, rzucającą przekleństwami i ryczącą z bólu w płomieniach.

Tymczasem straż wyprowadza spokojną staruszkę, 88-letnią Annę Kruger, która z pokorą wysłuchuje wyroku. Kobiecinę przywiązują do pala obłożonego chrustem. Z jej ust, zamiast złorzeczeń, płyną słowa modlitwy. Tłum przestaje wiwatować na cześć sędziowskiej sprawiedliwości i zaczyna współczuć, domaga się ulżenia cierpieniom starej Anny. Zdjęty litością kat przywiązuje do piersi kobiety woreczek z prochem. Kiedy tylko języki ognia sięgają wyżej, zawiniątko eksploduje, rozrywając kobiecie serce. Tłum rozchodzi się w milczeniu.

Tak zginęła ostatnia kobieta oskarżona w Gdańsku o czary. Dzisiaj, 357 lat po egzekucji Kruger, działacze ze Stowarzyszenia Edukatorów i Terapeutów „Zaczarowani” będą starać się, aby miasto zrehabilitowało skazaną na śmierć.

Ona nie choruje, a nam bydło pada

Jak dowiadujemy się z książki Anny Koprowskiej-Głowackiej „Czarownice Pomorza i Kujaw”, Anna Kruger była biedną staruszką mieszkającą w rozpadającej się chałupie w okolicach dzisiejszej ul. Korzennej, nieopodal przytułku z osobami chorymi na śmiertelną ospę. Uchodziła za osobę ekscentryczną, która czas spędzała głównie na modlitwach w kościele.

Pierwsze podejrzenia o jej konszachty z diabłem miały związek z jej wiekiem. W dzielnicy, gdzie mieszkała – nędznej i ubogiej – życie mieszkańców kończyło się szybko. Ludzie chorowali i umierali młodo, w skrajnym niedostatku. Anna Kruger tymczasem przeżywała kolejnych sąsiadów, miała już 88 lat, a nie pochodziła z zamożnej rodziny. Zaczęto szeptać: dlaczego nie zaraża się ospą, która morzy młodych i zdrowych? Jak w takiej biedzie dożyła sędziwego wieku? Podejrzewano, że wypija eliksiry zapewniające czarodziejską moc.

Jak pisze Koprowska-Głowacka: „Do tych plotek dodawano oskarżenia o rzucanie czarów na dzieci, ponieważ niejednego rozrabiakę staruszka przegoniła spod swego domu, gdy czynił zbyt wielki rwetes… Skoro zaś rzucała czary na dzieci, to i dorośli z całą pewnością odczuli je na sobie – zaczęto więc niedomagania mieszkańców zrzucać na nieszczęsną starowinkę”.

Pech chciał, że w tym samym czasie w okolicy nastał pomór bydła. Winnego znaleziono więc szybko – Kruger zaprzedała duszę diabłu za nieśmiertelność, a krążąca wokół niej kostucha ścinała każde życie w pobliżu. Sprawę zgłoszono do sądu i jeszcze tego samego dnia u drzwi chałupy Anny stawili się strażnicy.

Oddała się Klausowi

Sędziowie i ławnicy od samego początku spoglądali na Annę podejrzliwie. Nie dawali wiary w jej zaprzeczenia i tłumaczenia, że jest osobą pobożną i niewinną. Że nie ma na jej winy żadnych dowodów. Jak mówi legenda, nawet obecni na przesłuchaniu duchowni musieli przyznać, że Kruger dobrze zna się na sprawach wiary. Uznano jednak, że podobnie jak jej wiek, podejrzane są również tłumaczenia. Zadecydowano, że Anna Kruger trafi do izby tortur.

W sali kat pokazywał staruszce narzędzia cierpień, opowiadając przy tym ze szczegółami, do czego każde służy. Na sam ich widok kobieta upadła na kolana, błagając o szybką i bezbolesną śmierć. Bez namysłu przyznała się do wszystkich zarzutów „z nadzieją, że Bóg jej wybaczy”. Sędziowie uznali, że taka reakcja świadczy o winie, i Anna poddana została torturom.

W najstarszej zachowanej księdze opisującej przypadek Anny Kruger „Studia z historii Gdańska i jego okolic pochodzące ze starych manuskryptów i rzadkich druków kolekcjonowane przez dr. Gotthilfa Loeschina” z 1837 r., napisanej w języku staroniemieckim, czytamy: „Na wszystkie ich zarzuty odpowiadała słowami pobożnymi, co sprawiało wrażenie, że dzieje się jej krzywda. W końcu jednak doszła do wniosku, że źle czyni, i przyznała się do winy. Wszystko, co czyniła, nauczyła się od swego Pana – czarta, a diabelskie czyny rozpoczęła w dniu św. Mikołaja. Czart o imieniu Klaus obiecał jej piękne miejsce w piekle, jeżeli odda mu się duszą i ciałem. Obiecał jej, że nie będzie cierpiała mąk piekielnych, lecz będzie odczuwała radość i pożądanie. Chciał cały czas być przy niej i jej nie opuszczać, by w ten sposób tortury, które jej zadawano, były nieodczuwalne i nie mogły doprowadzić do przyznania się do winy”.

Manuskrypt został przetłumaczony w instytucie germanistyki Uniwersytetu Gdańskiego.

Duchowni po wyznaniach Kruger nabrali przekonania, jak pisze Koprowska-Głowacka, że „tylko ogień piekielny może oczyścić jej duszę splugawioną kontaktami z diabłem i praktykami czarodziejskimi”. Do uszu sędziów nie trafiały już błagania, modlitewne prośby i zapewnienia o głębokiej wierze w Boga. Wyrok zapadł: spłonie na stosie. Jak wskazują historycy, w całej historii Kruger paradoksalne jest, że dwa lata przed jej egzekucją, w 1657 r. do Gdańska dotarła instrukcja Rzymu nakazująca sądom „ostrożność w dawaniu wiary oskarżeniom o czary i powstrzymanie się od bezzasadnych tortur”. Anna Kruger została ostatnią czarownicą, która spłonęła na stosie w Gdańsku.

Uniewinnią?

Wyrok na Annę Kruger wydała Ława Starego Miasta Gdańska, która wówczas była organem właściwym do sądzenia czarownic. Dziś prawnym spadkobiercą Ławy jest Rada Miasta, i to do niej złożony zostanie wniosek o rehabilitację skazanej za czary. Jeśli rehabilitacja zostałaby rozpatrzona pozytywnie, byłby to pierwszy przypadek „oczyszczenia z winy” czarownicy w Polsce.

– Jesteśmy stowarzyszeniem, które walczy z uprzedzeniami i stereotypami tkwiącymi w społeczeństwie. Nasza nazwa nie ma nic wspólnego z czarami, wzięła się od imienia psa jednego z członków – mówi Beata Pawlik, prezes stowarzyszenia.

– Anna Kruger padła ofiarą uprzedzeń, a jej symboliczne uniewinnienie byłoby wyrazem walki z nietolerancją i nieakceptowaniem inności, z którym często spotykamy się dzisiaj. Żyjemy w europejskim państwie, w którym wciąż mamy do czynienia ze stereotypami, np. na temat kobiet, ostatnio uchodźców. Duża część naszego społeczeństwa nie akceptuje szeroko rozumianej inności – dodaje Iwona Łuczak, wiceprezes stowarzyszenia.

Członkowie stowarzyszenia – psychologowie, historycy, prawnicy, archeologowie, inżynierowie – opiekują się osobami starszymi, wykluczonymi społecznie, bezdomnymi. Chcieliby, aby śmierć Anny Kruger upamiętniała tablica wmurowana w chodnik w miejscu, gdzie stał stos – dziś przed budynkiem Teatru Wybrzeże.

O komentarz poprosiliśmy przewodniczącego Rady Miasta Gdańska Bogdana Oleszka. – W ciemno jestem za rehabilitacją tej kobiety. Sprawa wydaje mi się niezwykle ciekawa, niespotykana – mówi przewodniczący.

– To fantastyczny pomysł – wtóruje prof. Andrzej Januszajtis, historyk. – Być może dojdzie do precedensu. W kontekście Anny Kruger warto wspomnieć, że w Gdańsku kobiety na stosach przestały płonąć dość wcześnie. Na Półwyspie Helskim posądzoną o czary kobietę zabito jeszcze w 1836 r. Był to samosąd sąsiadów.

Na śmierć za czary

Ile osób skazano na śmierć w procesach o czary w Polsce? Źródła podają różnie, ale zagraniczni badacze wskazują, że mogło to być nawet 10 tys.

Pionierem w „odczarowywaniu” skazanych kobiet są Niemcy, głównie dzięki Hartmutowi Hegelerowi, emerytowanemu pastorowi. W ostatnich latach duchowny doprowadził do rehabilitacji ponad 2 tys. kobiet w co najmniej 32 miastach. Warto wspomnieć, że w 2001 r. Amerykanie zrehabilitowali chyba najsłynniejsze czarownice na świecie. Z zarzutów oczyszczono 20 kobiet powieszonych w Salem. Czarownice rehabilitowane były także m.in. w Szwajcarii i Belgii.

Za występki przeciw Bogu

Źródła historyczne z Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Gdańsku podają, że w latach 1501-1659 za uprawianie czarów uśmiercono 15 osób, z czego siedem spalono żywcem, sześć ścięto i spalono ich ciała, a dwie osoby w trakcie śledztwa popełniły samobójstwo, a następnie zostały spopielone. Pierwszy proces o czary z zastosowaniem tortur odbył się właśnie w 1501 r. Oskarżono dwie kobiety, które przyznały się do kradzieży paramentów kościelnych, jakich miały potrzebować do sabatu. Po tym nastąpiła kilkudziesięcioletnia przerwa. Dopiero w 1570 r. o czarną magię oskarżono kobietę, która w trakcie śledztwa popełniła samobójstwo. W 1575 r. żywcem na stosie spłonął mężczyzna „obdarzony czarodziejską mocą”. W ogień rzucono dowody jego czarnoksięskich praktyk: diabelskie zwierciadło i zakazane druki.

W starodrukach badacze historii odnaleźli zaprotokołowane wypowiedzi torturowanych. Edwin Rozenkrantz w książce „Inquisitio corporalis w praktyce gdańskich sądów miejskich” pisze, że oskarżenie z reguły wnosiło, że przez cielesne obcowanie z szatanem oskarżone dopuściły się występku przeciw Bogu oraz „były sprawczyniami szkód w bydle”.

Reklamy

Informacje o Bożena Ronowska

Od 2014 roku jestem doktorantką historii, historii sztuki i archeologii Uniwersytetu Gdańskiego, piszę rozprawę na temat procesów o czary w XV-XVIII wieku. Interesują mnie w szczególności Prusy Królewskie, choć temat czarów i czarownic opracowuję i przedstawiam w różnych kontekstach, czasie i miejscu. Swoją pracę opieram na zachowanych materiałach archiwalnych, przechowywanych w zbiorach Archiwów Państwowych. Opublikowałam łącznie osiem artykułów naukowych z zakresu opracowywanego tematu, wygłosiłam wiele referatów z katedr uczelni wyższych w całym kraju, największe z nich to uniwersytety w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Otrzymałam 3 granty na badania własne, uczestniczę w międzynarodowym projekcie dotyczącym polskich procesów o czary.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czarownica, gdańsk, gdańskie czarownice, inqisitio corporalis, Kara za czarostwo, Moja rozprawa doktorska, Procesy o czary, Stos, Śmierć na stosie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.